spacer

Portal MASZEWO
STOWARZYSZENIE PRZYJACIÓŁ MASZEWA!!!

spacer
header
MeNu
GłÓwNa
O NaS
KATALOG
FoRuM
HiStOrIa
GaLeRiA
KoNtAkT
LiNkY
SpOrT
Wybory
PrAkTyCzNe
Logowanie
Login

Hasło

Zapamiętaj mnie
Nie pamiętasz hasła?
 
GłÓwNa arrow Wybory arrow Maszewo rozebrało most wbrew mieszkańcom

Maszewo rozebrało most wbrew mieszkańcom Drukuj
Napisał admin   
sobota, 19 styczeń 2008



 
Urzędnicy z Maszewa podjęli decyzję o rozbiórce starego mostu. Mieszkańcy są oburzeni. Miejsce stało się niebezpieczne.

- W gminie zapewniają, że rozebrano most, bo stanowił zagrożenie. Powstała jednak kilkunastometrowa przepaść. Dopiero teraz jest niebezpiecznie - mówi Piotr Kaczor z Maszewa.
Most nad rzeką Stepniczanką w Maszewie zbudowano w 1902 roku. Przez kilkadziesiąt lat jeździły po nim pociągi z Goleniowa do Maszewa. Kiedy w latach 90-tych zlikwidowano to połączenie, a tory rozebrano, most stanowił ciekawostkę zabytkową miasta i służył jako najkrótsze połączenie Maszewa z kolonią Radzanek. Był miejscem spacerów i trasą rowerową dla okolicznych mieszkańców.


- Szczyt bezmyślności, głupoty i braku poszanowania dla historii, tak najkrócej mogę skomentować decyzję PKP i gminy Maszewo - mówi Piotr Kaczor. - Gmina tłumaczy, że to dla bezpieczeństwa ludzi. Ale to dopiero teraz może dojść do tragedii. Każdego dnia chodzą i jeżdżą tędy ludzie.
Nikt ich nie uprzedził

- Bardzo lubiliśmy tu przychodzić - wspomina Krzysztof Ostasiewicz. - To wyjątkowo urokliwe miejsce na spacery, ogniska. Od najmłodszych lat pokonywałem ten most w drodze do domu z Maszewa. Jestem oburzony i zszokowany tym, co się stało. Wielu ludzi z mojej miejscowości do tej pory nie wie, że mostu już nie ma. Teraz ktoś może się tu zabić, bo przecież ludzie chodzą tędy wieczorami, jeżdżą rowerami i motorami, a wzdłuż tej drogi nie ma oświetlenia. Jeśli ktoś się rozpędzi i nie zauważy końca drogi, to po prostu wpadnie w ogromną przepaść i nie ma szans na uratowanie, bo jest bardzo stromy stok, a w dole płynie rzeka.

Zdaniem mieszkańców, władze gminy i PKP działali z zaskoczenia. Czuli, że coś jest nie tak, więc nikogo nie uprzedzili.

- Gdybyśmy wiedzieli, to byśmy do tego nie dopuścili - zapewnia Piotr Kaczor. - Nawet gdyby przyszło nam stać na moście dzień i noc.


Konserwator zgodził się

Ekipy rozbiórkowe pojawiły się przed tygodniem, podczas weekendu. Szybko uporały się z mostem.

Zawiedzionych i rozczarowanych decyzją o zburzeniu mostu jest bardzo wielu mieszkańców Maszewa.

Pracownicy urzędu, żeby nie odpowiadać na telefony i krytykę ludzi, wystosowali na stronie internetowej gminy lakoniczny komunikat, w którym czytamy m.in.: "Właściciel nieruchomości, czyli PKP pozostawił swoje mienie mocno zdekapitalizowane, co stwarzało potencjalne zagrożenie dla zdrowia i życia mieszańców. W trosce o bezpieczeństwo naszych mieszkańców UM Maszewo wielokrotnie zwracał się do właściciela nieruchomości o podjęcie stosownych działań mających na celu zabezpieczenie mostu kolejowego. Ponadto urząd nie pozostając biernym w zaistniałej sytuacji poczynił wszelkie starania w celu zminimalizowania niebezpieczeństwa. Rozwiązaniem problemu dla właściciela nieruchomości było podjęcie decyzji o rozbiórce mostu. W tym celu uzyskał wszelkie niezbędne pozwolenia w tym zgodę Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Szczecinie".

- Jak można takie bzdury wmawiać ludziom? - pyta Piotr Kaczor. - To jakaś farsa. Dopiero teraz miejsce po moście stanowi ogromne zagrożenie i od przeszło tygodnia pozostaje niezabezpieczone w żaden sposób. Pytam publicznie konserwatora zabytków, jak mógł podpisać zgodę na rozbiórkę naszego zabytku? Czy pan, panie konserwatorze był tu i oglądał ten most, zanim wydał taką decyzję?


Dowiedzieli się z "Głosu"

Urzędnicy gminy nawet nie sprawdzili, w jakim stanie pozostawiono miejsce po demontażu mostu. To od dziennikarza "Głosu" tydzień po rozbiórce dowiedzieli się, że jest tam bardzo niebezpieczne.

- Natychmiast zwrócę się do PKP o zabezpieczenie tego terenu - zapewniła nas Alicja Szuster, sekretarz gminy Maszewo.


* MOIM ZDANIEM
Piotr Kaczor z Maszewa
- Ten most był najwyższy w regionie. Niemcy wykonali go ze stali nitowanej. Konstrukcyjnie był podobny do wieży Eiffla. Solidny i bardzo mocny. Potrzebował jedynie kilku napraw, ułożenia desek, nowej barierki i pomalowania. Można to było zrobić w ramach prac interwencyjnych lub zatrudnić skazanych z zakładu karnego. Sami też chętnie byśmy się tym zajęli, gdyby ktoś z gminy zwrócił się o to do nas. Ale zamiast zapytać ludzi, zniszczyli zabytek. Ten most przez dziesiątki lat wytrzymywał ciężar pociągów, które woziły setki ton węgla i innych towarów. Przetrwał III Rzeszę, rosyjskich "wyzwolicieli” i PRL. Nie przetrwał tylko naszej władzy.
spacer
Nie głosuję